Od wielu, wielu lat jestem wierna jednemu tuszowi do rzęs. Jest to tusz SUPER SCHOCK firmy Avon. Do wczoraj myślałam, że jest on niezastąpiony. Do wczoraj.... Dzisiaj w czasie makijażu postanowiłam użyć tuszu, który jakiś czas temu kupiłam podczas moich zakupów kosmetycznych w drogerii Hebe. Mowa tutaj o tuszu firmy Eveline " Mascara False Definition 3D. EXTENSION VOLUME".
Tusz ten użyłam już dwa razy zaraz po zakupie. Niestety wtedy jakoś niespecjalnie trafił w mój gust. Sklejał rzęsy, brudził powiekę. Nie pomyślałam wtedy o tym, że przecież każdy tusz przy pierwszym użyciu nie daje zachwycających efektów. Porzuciłam go na jakiś czas dla mojego stałego faworyta.
Dzisiaj kompletnie zmieniłam zdanie na jego temat. Tuszowałam rzęsy z trochę mieszanymi uczuciami. Po nałożeniu trzech warstw tuszu uznałam go jednak za nowy numer jeden. Jest niesamowity. Moje rzęsy są pogrubione, wydłużone i nie są wogóle posklejane. Nie brudzi, nie osypuje się, nie podrażnia. Strzał w dziesiątkę. Tym bardziej, że cena też nie przeraża- zapłaciłam około 10 złotych za 10 ml produktu.
Ma małą, silikonową szczoteczkę, która jest tak miękka, że bez trudu dociera nawet do najdrobniejszych rzęs w każdym zakamarku oka.
Czy kupię go ponownie? TAK, TAK, TAK.
Oczywiście SUPER SCHOCK też nie zniknie z mojej kosmetyczki, ale ten tusz będzie w niej również miał swoje stałe miejsce.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz