poniedziałek, 6 października 2014

JAK UMILIĆ SOBIE JESIEŃ?

No i zaczęła się jesień- najmniej ulubiona przeze mnie pora roku. Mimo ostatnich kilku ciepłych i przyjemnych dni w powietrzu czuć nadchodzące zimno. Poranki są chłodne i mgliste, a wieczory ponure i ciemne. Brrrrrr nie lubimy.....
Mam jednak kilka sposobów, którymi umilam sobie te długie jesienne wieczory. Oto one:

1. PRZYJEMNY ZAPACH W DOMU:
Pierwszą rzeczą, którą robię po powrocie do domu jest zapalenie podgrzewacza w kominku i włożenie do jego miseczki jednego z wielu zapachów, które stanowią moją rozległą kolekcję. Jeszcze do niedawna moimi jedynymi faworytami były zapachy Yankee Candle, jednak niedawno odkryłam także Village Candle ( intensywne i aromatyczne, a do tego przepięknie pachnące kompozycje- zamówione na stronie zapachyswiata.eu) ) oraz granulki zapachowe RegentHouse ( do zamówienia na stronie Aromatella.pl). W zależności od nastroju palę zapachy owocowe, korzenne, świeże, jednymi słowy to na co akurat mam ochotę. Moim ostatnim odkryciem jest zapach Just For You firmy Village Candle. Jest to aromat świeżo ściętych kwiatów, który przywodzi na myśl piękny bukiet stojący w wazonie i poprawiający humor za każdym razem, gdy na niego spojrzymy :) Bardzo pomaga mi pokonać moją "jesienną chandrę". Mam go w formie votivka ( małej świeczki), którą palę jak wosk w kominku- dzięki temu jest bardziej wyczuwalna, a także wydajniejsza niż palona tradycyjnie. Polecam :)  

2. SPA :)
Oczywiście nie chodzi mi tutaj o prawdziwe SPA, w którym oddajemy się różnorodnym zabiegom. Mowa o domowym SPA, które wypełni nam jesienne wieczory i zrelaksuje nas po długim chłodnym dniu. Bardzo lubię długie gorące kąpiele w wannie pełnej piany pachnącej moim ulubionym płynem do kąpieli. Skórze ciała funduję wtedy peeling, który oczyszcza ją, nawilża i przywraca do życia, a skórze twarzy nawilżającą bądź oczyszczającą maseczkę. Dzięki temu czuję się lepiej i bardziej świeżo, a także chociaż na chwilę zapominam o wieczornym chłodzie za oknem. Po kąpieli bardzo ważne jest nawilżanie całego ciała. Wielkimi krokami zbliża się sezon grzewczy,co oznacza potworną suchość skóry. Przygotujmy ją już teraz na ten czas. Nie zapominajmy także o włosach. Odpowiedni szampon, odżywka lub/i maseczka sprawią, że będą piękne, puszyste i błyszczące. 

3.CIEKAWA KSIĄŻKA
Długie jesienne wieczory urozmaici ciekawa lektura. Baaardzo lubię czytać, Jednak dopiero jesienią i zimą mam na to trochę więcej czasu, który w pełni wykorzystuję :) aktualnie czytam dzieło Johna Greena "Gwiazd naszych wina". Jest to historia dwójki chorych na raka nastolatków. Ich perypetie, uczucia, wzloty i upadki autor opisał bardzo prostym i lekkim językiem. Książkę czyta się dzięki temu szybko i przyjemnie. Wydawać by się mogło, że jest to powieść dla nastolatków, ale głębia i prawdziwość opowiedzianej historii sprawi, że nawet na dorosłych wywrze ona bardzo mocne wrażenie. Polecam- zarówno książkę, jak i jej filmową wersję. 

4. GORĄCA HERBATA Z MIODEM
Gorący aromatyczny napój z dodatkiem słodkiego miodu jest tym, bez czego nie obejdę się w żaden jesienny wieczór. Bardzo polubiłam herbatę zieloną z miodem. Lubię czasami zamiast miodu dodać syropu z agawy, który jest równie słodki co miód. Każda herbata stanie się "boskim nektarem", gdy osłodzimy go pysznym złotym gęstym płynem. BONUS: miód podniesie nam odporność na zbliżającą się zimę :)

5. DOBRY FILM
Gdy już znudzi nam się czytanie książek, przyjemnie obejrzeć wieczorem dobry film. W zależności od nastroju mogą to być lekkie komedie, chwytające za serce dramaty lub straszne horrory. Aktualny ( od kilku lat) ulubieniec filmowy? "Dom nad jeziorem". Komedia romantyczna z nutką dramatu ( moją Rodzina znalazła w tym filmie także elementy science fiction :) )
 Bardzo lubię również oglądać seriale. Plusem jesieni jest to, że właśnie wtedy zaczynają się nowe sezony moim ulubionych seriali. Chirurdzy, Zemsta, Downton Abbey, The Walking Dead- uwielbiam :)

A jakie są Wasze sposoby na spędzanie długich jesiennych wieczorów? Jakie książki/ filmy/ seriale polecacie?

Pozdrawiam :*

niedziela, 5 października 2014

KAKAOWE MASŁO DO CIAŁA FIRMY AVON

Wiem, wiem, dawno tutaj nie zaglądałam. Ostatnio cały mój czas pochłania praca.
 Jak wszystkim wiadomo ( LOL) miesiąc temu zaczął się rok szkolny. Dla nas nauczycieli wrzesień mógłby trwać 60 dni, a to i tak byłoby zbyt mało na uzupełnienie całej dokumentacji klasowej. Ja już, wreszcie i na szczęście, powoli wychodzę z "papierów" i zajmuję się innymi, bardziej przyjemnymi czynnościami. Na przykład: postami na blogu :)
Nie pisałam Wam jeszcze o tym, ale jestem wielką fanką wszelakich mazideł do ciała. Mogłabym je kupować tonami i ciągle mieć mało. W każdym kącie domu stoi jakiś kosmetyk pielęgnacyjny. którym się codziennie smaruję. Najważniejszy jest jednak zawsze ten, który stoi na szafce nocnej. Po ten produkt sięgam najczęściej. W ostatnim czasie moim "NUMMBER ONE" jest regenerująco- odżywcze masło do ciała firmy Avon. Zawiera ono masło kakaowe, które nie tylko pięknie pachnie, ale ma również cudowne właściwości nawilżające.




CENA I POJEMNOŚĆ:
Moje masło kupiłam na promocji, w którymś z poprzednich katalogów. Za 200 ml produktu zamkniętego w zgrabnym plastikowym słoiczku ( opakowaniu- zwał jak zwał) zapłaciłam niewiele, bo  zaledwie 8,99zł. Cena zależy oczywiście od aktualnie panującej promocji. Nie jest to dużo zważywszy na wydajność i działanie produktu. 

SKŁAD PRODUKTU:
Aqua, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Glycerin, Dimethicone, Petrolatum, Ethylhexyl Palmitate, Ethylhexyl Isononanoate, PEG-100 Stearate, Sucrose Cocoate, Parfum, Phenoxyethanol, Disodium EDTA, Methylparaben, Sodium Lauryl Sulfate, Theobroma Cacao Seed Butter, Caramel, Perilla Ocymoides Seed Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Tocopheryl Acetate, Avocado Oil, Coumarin, Hydroxyisohexyl 3-cyclohexene carboaldehyde, Limonene
( źródłohttp://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=64834)

DZIAŁANIE:
Jestem nim zachwycona. Masło doskonale nawilża i zmiękcza skórę. Jest bardzo przyjemne w użyciu: łatwo się rozprowadza ( pomimo gęstej i zbitej konsystencji) i szybko wchłania. Nie pozostawia tłustej warstwy, jedynie uczucie nawilżonej i gładkiej skóry. Jest ona po nim przyjemna w dotyku- taka "aksamitna". Nawet po całej nocy nie jest sucha ani ściągnięta. Przy dłuższym stosowaniu wystarczyło , w moim przypadku, smarowanie ciała raz dziennie, aby skóra pozostała w dobrej kondycji. 
Produkt bardzo wydajny- dzięki swej bogatej konsystencji wystarczy niewielka ilość, aby zdziałał na naszej skórze cuda.
Dodatkowym plusem jest dla mnie zapach. Masło ma bardzo delikatny, czekoladowo-kakaowy zapach, który długo utrzymuje się na skórze ( jak również na ubraniu i pościeli, dzięki czemu otula nas nawet, gdy go nie stosujemy). Nie jest nachalny, ani drażniący. Badzo, bardzo, bardzo miły dla nosa i otoczenia :)




CZY KUPIĘ PONOWNIE?
Ależ oczywiście, Już zdążyłam zaopatrzyć się w nowe opakowanie, mimo że pierwsze jeszcze nie dokończone :) zawsze warto mieć zapas- szczególnie w obliczu zbliżającej się zimy i zmory przesuszonej ( jedyny minus ogrzewania centralnego w zimie) i szorstkiej skóry. Polecam :)

A jakie Wy polecacie masła lub balsamy do ciała? Które jeszcze mogłyby pomóc mojej skórze "przetrwać" zimę i ogrzewanie centralne?

Pozdrawiam :*

środa, 3 września 2014

Woda termalna- Eau Thermale d'Uriage (URIAGE)

Witajcie :)
Dzisiaj przychodzę do Was z moją recenzją wody termalnej firmy Uriage. 
Jest to produkt znany każdej z Was. Ja odkryłam go dopiero w tym roku. 
Przy okazji zakupów w aptece internetowej wrzuciłam go do koszyka ciekawa działania. Zapłaciłam za 150 ml troszkę ponad 20 złotych. 
Woda mnie oczarowała. Była moim wiernym towarzyszem podczas upałów, jak również w podróży do Niemiec. 



OPAKOWANIE:
Opakowanie jest bardzo praktyczne. Wielkości dezodorantu, pasuje do torebki. Zaopatrzone w dobrze działający rozpylacz. Nie zapycha się, nie zacina, aplikuje tyle produktu, ile w danej chwili chcemy użyć.



ZASTOSOWANIE:
Jak już napisałam, wodę Uriage stosowałam głównie w czasie upałów i w podróży, aby odświeżyć skórę twarzy. Doczytała, że może być stosowana również do demakijażu, łagodzenia podrażnień skóry, a także w celu tonizacji twarzy. Bardzo dobrze sprawdza się jako preparat łagodzący oparzenie słoneczne, podrażnienia do goleniu, itd. Polecana jest również dla dzieci od 6 miesiąca życia ( pieluszkowe zapalenie skóry). 
Wodę należy rozpylić na skórze i poczekać do jej wyschnięcia. NIE WYCIERAĆ. 



SKŁAD: 
SO4 - 2862 mg/l, CI - 3500 mg/l, HCO3 - 390 mg/l, K - 45,5 mg, Mg - 125 mg/l, Zn - 160 mikrogramów/l, Fe - 15 mikrogramów/l, Li - 2 mg/l, Al - 12 mikrog/l, Cu - 75 mikrog/l, Mn - 154 mikrog/l, Si - 42 mg/l, Ca - 600 mg/l, Na - 2360 mg/l
Same dobroci :) tylko naturalne składniki.

DZIAŁANIE:
Po użyciu moja skóra była nawilżona, odświeżona i odżywiona. Bardzo polecam i napewno kupię ponownie.

A jakie są Wasze doświadczenia z wodami termalnymi? Polecacie inne niż woda Uriage?




poniedziałek, 11 sierpnia 2014

ZAKUPY Z DROGERII DM :)

Witajcie :)
Nasz urlop spędziliśmy jak prawie każdego roku we Frankfurcie nad Menem u naszej Rodzinki.
Nie byłabym sobą gdybym nie odwiedziła wtedy drogerii DM, której jestem ogromną fanką. Byłam w każdej, którą spotkaliśmy na swojej drodze :) Zaopatrzyłam się w kosmetyki, które uwielbiam, które potrzebuję i w takie, które chcę wypróbować.
Oto moje łupy:


Zrobiłam zapas moich ulubionych odżywek Balea Professional. Kupiłam dwa rodzaje dla włosów blond- Glossy Blond oraz More Blond, oraz Oil Repair dla włosów zniszczonych. Wszystkie są sprawdzone i godne polecenia. Cena to 1,45 Euro. Kupiłam tylko odżywki, gdyż z szamponami z tej serii jakoś się nie polubiłam :(


Kolejne zakupy to szampony Balea: nadający blask z figą i perła oraz pielęgnujący i nabłyszczający dla włosów farbowanych z czerwoną pomarańczą i jaśminem. Każdy z nich kosztował 0,65 Euro. Tak bardzo urzekł mnie zapach pomarańczowej serii, że dokupiłam jeszcze trzyminutową kurację dla włosów farbowanych ( cena 1,25 Euro).


Ostatni "włosowy" zakup to odżywki w sprayu Gliss Kur. Uwielbiam, uwielbiam i jeszcze raz uwielbiam. Kupuję ze względu na efekty, jak i na cenę ( 1,75 Euro- CENA REGULARNA W NIEMCZECH!!!). Skusiłam się na Ultimate Oil Repair  Total Repair. Obydwie dla zniszczonych i osłabionych włosów.



Kilka żeli pod prysznic ( Fa - 1,65 Euro za dwie sztuki, Dusch Das- 0,53 Euro ). Zapas kremowego mydła w płynie Balea Sensitiv- uwielbiam ten zapach. Świetnie myje i nie wysusza dłoni. Cena 0,55 Euro. 


W koszyku wylądowały również dwa kremy do rąk Balea. Jeden z nich to balsam do dłoni i paznokci z rumiankiem. Drugi to krem z edycji limitowanej o zapachu papai i maślanki. Każdy z nich kosztował około 1 Euro. W mojej pracy krem do rąk jest kosmetykiem niezastąpionym. Kreda i częste mycie rąk totalnie wysuszają skórę i na każdej przerwie muszę kremować dłonie. Zapas zrobiony :) 


Moja Siostra poprosiła mnie o kupno dezodorantów antyperspiracyjnych Balea. Przy okazji kupiłam również dla siebie- DRY i SENSITIV. Pachną i maskują nieprzyjemny zapach nieźle. Odpowiednie do odświeżenia w ciągu dnia. Nie pobiją mojej ukochanej Rexony, ale za cenę 0,85 Euro warto wypróbować.


Na swojej liście miałam jeszcze balsam do ciała do bardzo suchej skóry z 40% zawartością nawilżających olejków. Balsam bije rekordy na Youtubie. Postanowiłam również go wypróbować. Czekajcie na recenzję. Cena to niecałe 2 Euro ( nie pamiętam dokładnie).

Uffff, to tyle. Dobrze, że jechaliśmy samochodem, bo same kosmetyki zajęły nam jedną walizkę. Było ich więcej, lecz część rozdaliśmy po rodzinie ( każdy skorzystał z okazji zakupu kilku rzeczy w DM). Dzięki zapasom przez długi czas będę mogła omijać drogerie z daleka ( ale znając mnie, napewno w najbliższym czasie "popełnię" zakupy w którymś z naszych rodzimych sklepów kosmetycznych). 
Czekajcie na recenzje :)

Znacie te kosmetyki? Macie pytania związane z którymś z nich? PISZCIE :)



czwartek, 7 sierpnia 2014

Było, minęło.... czyli DENKO #3 !!!

Witajcie :)
Po urlopie, powrocie do domu i ogarnięciu mieszkania wracam do was :) 
Tym razem przedstawię Wam produkty ( a raczej opakowania po nich), które udało mi się dokończyć w ostatnim czasie. Nie jest ich zbyt wiele, ponieważ część została wyrzucona przez Męża a część wykończona na wakacjach ( nie widziałam sensu targać pustych opakowań do domu, no i przyznam się, że zapomniałam porobić zdjęć przed wyrzuceniem- moja wina). Szczególnie brakuje tutaj kilku opakowań po żelach od prysznic, których w tym upale wykorzystaliśmy multum. Obiecuję poprawę następnym razem i sumienne fotografowanie WSZYSTKICH denek. 

Oto puste opakowania:

1. SZAMPON DODAJĄCY OBJĘTOŚCI ADVANCE TECHNIQUES firmy Avon

Szampon, który kupuję od lat. Świetnie radzi sobie z moimi przetłuszczającymi się włosami. Bardzo dobrze je oczyszcza i naprawdę nadaje im objętość. Nie trwa ona tak długo jak obiecuje producent, ale moje cienkie włosy i tak wyglądają na gęstsze. Nieźle pachnie. Niestety muszę po nim używać odżywki do włosów, ponieważ ciężko mi je po umyciu rozczesać. Mimo to jest moim faworytem :)

2. LAKIER TAFT POWER & FULLNESS.

Jak wszystkie lakiery firmy Taft, tak i ten jest ( był) naprawdę świetny. Jak już wyżej pisałam moje włosy są cienkie i wymagają utrwalenia, aby nie "fruwał" naokoło twarzy. Lakier Taft świetnie utrzymuje je na miejscu. Dodatkowo nie tworzy "hełmu" na głowie. Bardzo łatwo go wyczesać. 



3.  KREMOWY ŻEL POD PRYSZNIC MARAKUJA I KOKOS firmy Isana .

Żel jak żel. Ładnie pachnie, jest wydajny i niewiele kosztuje. Nie zauważyłam jakiegoś olbrzymiego nawilżenia skóry, ale za te pieniądze warto go mieć. 

4. GRAPEFRUITOWY ŻEL POD PRYSZNIC firmy Yves Rocher

Moja ulubiona linia żeli. Niesamowicie pachnie i odżywia skórę. Jest wydajny. Jego piękny, grejpfrutowy zapach pobudza nasze zmysły i ożywia. Kupiłam już kolejną buteleczkę, a także inne zapachy do przetestowania.  Więcej o nim tutaj.



5. DWUFAZOWY PŁYN DO DEMAKIJAŻU SOLUTIONS BI-PHASE firmy Avon

Nareszcie go skończyłam. Męczyłam się nim i ostatecznie końcówkę wylałam, bo był straszny. Nie oczyszczał dokładnie i zostawiał resztki makijażu. Dodatkowo miałam po nim na skórze baaardzo tłustą warstwę, czego nienawidzę. Źle aplikował się na wacik. Po prostu NIE NIE NIE!!!



6. MASŁO DO CIAŁA MORINGA firmy The Body Shop

Jeden z moich ulubieńców. Pisałam o nim tutaj. Dzięki niemu moja skóra była cudownie nawilżona i pachnąca. Bardzo wydajne. Polecam.

7. DEZODORANT W SZTYFCIE DOUBLE EFFECT firmy Nivea.

Kupiłam go jako zastępstwo za mój ulubiony dezodorant Rexony. Całkowicie mu dorównał. Zarówno działaniem, jak i zapachem. Hamował pocenie i powodował uczucie świeżości. Dodatkowo moja skóra była wyjątkowo nawilżona- również po goleniu. Napewno kupię go ponownie.



To wszystkie puste opakowania, które "udało" mi się zużyć i sfotografował w ostatnim czasie, Zaczynam kolejne zbieranie. Pozdrawiam Was serdecznie  do następnego DENKA :)

P.S. Obiecany haul zakupowy z drogerii DM pojawi się w przyszłym tygodniu :) 

Buziaki :*

wtorek, 29 lipca 2014

Tłumaczenia, tłumaczenia.... czyli dlaczego tak rzadko tu zaglądam.

Drogie Czytelniczki, drodzy Czytelnicy.
Bardzo, bardzo przepraszam za moją długą nieobecność na blogu. Miało na to wpływ wiele wydarzeń, które totalnie zaprzątnęły moją głową i zabrały wiele czasu. 
Oczywiście zaczęły się wakacje, co stało się okazją do załatwienia wielu rzeczy, na które podczas roku szkolnego nie miałam czasu.
Następnym wydarzeniem był ślub mojej Siostrzyczki i poprzedzający go wieczór panieński.
No i ostatecznie wakacje we Frankfurcie nad Menem, które potrwają jeszcze do 2 sierpnia. 
Obiecuję, że po powrocie wrócę do Was z nowymi siłami, uzupełnionymi zapasami energii i wieloma nowymi, ciekawymi postami :)

Buziaczki i pozdrowienia :*

poniedziałek, 7 lipca 2014

ULUBIEŃCY CZERWCA 2014

Co????
Już koniec czerwca????
No tak, czas pędzi nieubłaganie. Dopiero co świętowaliśmy Boże Narodzenie, a już zaczynamy wakacje.
Czerwiec był dla mnie niezwykle intensywnym miesiącem, dlatego nawet nie poczułam kiedy się skończył. Najpierw wycieczka szkolna, potem koniec roku szkolnego, uzupełnianie dokumentacji.... Uffff.... Dobrze, że już lipiec :)
Jednak zanim zacznę się w pełni cieszyć wakacjami, zapraszam na przegląd moich czerwcowych ulubieńców. Nie jest ich wiele, bo nie miałam kiedy używać większej ilości produktów.
To, co opiszę i pokaże, w pełni zasłużyło na miano ULUBIEŃCÓW.
Oto oni:

1. INTENSYWNE SERUM REWITALIZUJĄCE BIOLIQ

Serum, którego nie mogło zabraknąć w moich ulubieńcach. Używam go codziennie i jestem nim zachwycona. Więcej moich "ochów" i "achów" na jego temat znajdziecie tutaj.



2. KREDKA DO BRWI EYEBROW DESIGNER ESSENCE

Jest to pierwsza kredka do brwi, jaka zagościła w mojej kosmetyczce. Nigdy nie poświęcałam zbytnio uwagi brwiom podczas makijażu. Skusiłam się na nią ciekawa efektów. Szczerze? Gdzie ja miałam kiedyś "brwi"? Kredka pięknie je podkreśla i uwydatnia. Wybrałam odcień "blond", który jest bardzo zbliżony do naturalnego odcienia moich brwi. Dzięki niemu są wyraziste, ale nie nachalne. Kredka utrzymuje się cały dzień, nie rozmazuje i nie spływa. Naprawdę godna polecenia.



3. ROZŚWIETLACZ UNDRESS YOUR SKIN MUA

Podobnie jak kredka Essence pierwszy rozświetlacz w mojej makijażowej "karierze". Jego sława na Youtubie skusiła mnie do zakupu. Moja opinia: JEST WSPANIAŁY. Bardzo drobno zmielony, przez co nie znajdziemy z nim żadnych wyraźnie odznaczających się drobinek. Bardzo łatwy w aplikacji.  Nałożony na twarz daje złoto- różową poświatę ( na zdjęciu poniżej użyłam większej ilości, aby Wam pokazać efekt- na policzkach jest bardziej delikatny). Odświeża i rozświetla skórę. Używam go codziennie i jestem mega zadowolona z efektów.




4. ODŻYWKA W SPRAYU SATIN RELAX GLISS KUR

Moje włosy bardzo lubią odżywki w sprayu. Szczególnie te z Gliss Kura. Wypróbowałam już kilka i wszystkie spełniły moje oczekiwania. W tym miesiącu testowałam właśnie tę z serii Satin Relax. Dzięki niej włosy miały wyglądać jak satyna: miekkię, błyszczące i ujarzmione. Ogólnie po umyciu moje włosy wymagają "ujarzmienia"- ciężko je rozczesać i sterczą we wszystkie strony. Ta odżywka wspaniale sobie z nimi radzi. Wygładza, regeneruje i zapobiega puszeniu. Efekty były zauważalne. Do tego PIĘKNIE pachnie :) polecam.


 Miałyście? Używałyście? Co sądzicie?
Pozdrawiam :)

czwartek, 26 czerwca 2014

Bioliq - serum ( recenzja)

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją produktu, który w ostatnim czasie totalnie skradł moje serce. Mowa tutaj o serum intensywnie rewitalizującym firmy BIOLIQ. Początkowo bardzo sceptycznie podchodziłam do niego, ale po pierwszym użyciu wiedziałam, że ta przygoda potrwa dłużej.



INFORMACJE OGÓLNE:
Serum kupujemy w grubej szklanej buteleczce z pipetką. Dzięki temu możemy go zawsze mieć pod ręką- bez obaw o to, że przypadkiem uszkodzimy buteleczkę, np. podczas transportu.
W buteleczce jest 30 ml. Dostępne jest jedynie w aptekach ( stacjonarnych i internetowych). Cena waha się w granicach 20- 30 złotych w zależności od apteki. Ja moją buteleczkę zakupiłam za ok 24 zł.



SKŁAD: 
Serum zawiera ekstrakt z kawioru ( źródło protein, lipidów, witamin i minerałów, które rewitalizują skórę) oraz ekstrakt z korzeni tarczycy bajkalskiej ( poprawia jędrność i elastyczność skóry oraz spowalnia jej starzenie). Więcej o ich właściwościach tutaj
O tym co jeszcze znajdziemy z jego składzie można poczytać tutaj.

ZAPACH:
Bardzo świeży, przyjemny i nienachalny. Ja wyczuwam w nim połączenie świeżości ogórka z delikatnym kwiatowym aromatem :)

KONSYSTENCJA:
Serum ma wodno- żelową konsystencję. Jest to taka galaretka, która nie może stężeć, bo dodaliśmy zbyt dużo wody :)



APLIKACJA:
Dzięki pipetce bardzo łatwo zaaplikować tylko taką ilość produktu, jaką potrzebujemy. Mnie wystarczy 5 kropel na całą twarz ( wydajność: po trzech tygodniach ubyło 1/3 buteleczki produktu przy stosowaniu dwa razy dziennie). Serum bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej ani świecącej warstwy na twarzy.



DZIAŁANIE:
Serum świetnie nawilża moją skórę. Po 3 tygodniach stosowania zauważyłam ujednolicenie kolorytu twarzy, a także poprawę jakości skóry. Moja cera jest gładka, nawilżona i wygląda dużo lepiej, niż wcześniej. 
 Jest świetne także jako baza pod makijaż. Po jego użyciu wydaje mi się, jakby makijaż dłużej utrzymywał się na twarzy. Zapobiega również nadmiernemu świeceniu skóry. 
Niestety nie zauważyłam jakieś spektakularnej poprawy jędrności skóry lub owalu twarzy. O działaniu przeciwzmarszczkowym nie mogę nic powiedzieć, ponieważ nie ma ich zbyt dużo ( jeszcze) na mojej twarzy. 

Podsumowując mogę powiedzieć, że produkt całkowicie spełnił moje oczekiwania. Nie żałuję jego zakupu i wiem, że jeszcze wiele razy pobiegnę po niego do apteki.

A jakie są Wasze doświadczenia z serum Bioliq? A może polecacie inne produkty tego rodzaju?



czwartek, 12 czerwca 2014

MOOOORZEEEEE....

Jestem :)
Wróciłam cała i zdrowa, mimo że zmęczona ( uczniowie jednak mają więcej energii niż my) i niewyspana ( w zamian za nadmiar energii brak im chyba zegarków, bo zasypiali dopiero nad ranem). 
Te 5 dni na szczęście minęło jak z bicza trzasnął. Pogoda nam dopisała, ośrodek, w którym się zatrzymaliśmy był świetny, no i morze....... Piękne. Trafiliśmy na piękne, czyste plaże i przejrzystą wodę ( co nad polskim morzem raczej niespotykane). Warto było :)

A oto kilka fotek:

Pierwszy dzień i niezbyt ciekawa pogoda. Plaża w Dźwirzynie.


Mewy :)

Wydmy

Latarnia morska w Kołobrzegu

Plaża Kołobrzeg ( akurat wydobywano piasek z morza, aby odzyskać zabraną przez nie plażę)

Ruiny zabranego przez morze kościoła w Trzęsaczu.

Trzęsacz


Zwiedzaliśmy jeszcze wiele innych, ciekawych miejsc, ale często nie było czasu sięgnąć po aparat lub telefon by zrobić zdjęcie. Może gdy prywatnie odwiedzę nadmorskie krajobrazy uda mi się się przywieźć więcej fotek. Wyjazd w planach :)

Pozdrawiam :*


poniedziałek, 2 czerwca 2014

ULUBIEŃCY MAJA 2014

Jak ten czas potwornie pędzi! 
Dopiero co przedstawiałam Wam moich kwietniowych ulubieńców a już nadszedł czas na opisanie produktów, z którymi polubiłam się w maju. 
Tak jak i w zeszłym miesiącu nie jest ich za wiele. Jakoś ostatnio wpadłam w rutynę i albo wykańczam zaczęte kosmetyki, albo kupuję takie, o których już Wam wcześniej pisałam. Nic nowego, niesprawdzonego.  
Szczególną uwagę poświęcałam w tym miesiącu włosom. O jakiegoś czasu zapuszczam je i przez to stały się słabe i matowe. Próbuję więc wielu odżywek i specyfików, które mogłyby je odżywić i wzmocnić. Z tego też powodu ulubieńcami maja są na pierwszym miejscu kosmetyki do pielęgnacji włosów.



1. OLEJEK KHADI STYMULUJĄCY POROST WŁOSÓW
Olejku tego używam już od lutego. Kupiłam go zachęcona pozytywnymi opiniami w internecie. Na aukcji Allegro zapłaciłam za niego ok 50 zł za 220ml. Cena wysoka, ale produkt jest wyjątkowo wydajny ( przy systematycznym stosowaniu ubyło go zaledwie 1/3 ). Ma typową dla olejków tłustą konsystencję i bardzo orientalny zapach. Wiele osób opisywało go jako ostry i drażniący. Mnie wogóle nie przeszkadza. Pachnie przyprawami, ciepłem i cudami, jakie ten olejek czyni na mojej głowie. Już po miesiącu stosowania moja fryzjerka pochwaliła przyrost "baby hair" na moim skalpie. Włosy zaczęły także szybciej rosnąć i są mocniejsze i bardziej puszyste. Olejek nakładam 2-3 razy w tygodniu po powrocie z pracy ( ok jednaj łyżki stołowej na całą głowę) i zmywam wieczorem. Używam w tym celu mojego codziennego szamponu, który radzi sobie z tym świetnie. Koncentruję się przede wszystkim na skórze głowy, bo to tam olejek ma głownie zadziałać.  Widzę rezultaty, więc napewno nie zaprzestanę stosowania. Polecam z czystym sumieniem!



2. ODŻYWKA BALEA PROFESSIONAL OIL REPAIR
Kolejny " włosowy" ulubieniec. O odżywkach Balea do włosów blond pisałam jakiś czas temu osobnego posta klik. Bardzo je polubiła i dlatego chętnie wypróbowałam czegoś innego z tej firmy. Tym razem wybór padł na linię z olejkiem arganowym. Użyłam i.... zakochała się. Odżywka jak na swoją cenę ( ok 6 zł) jest świetna. Pachnie kokosowo (?). Jest niestety trochę zbyt rzadka i przez to mało wydajna. Bardzo dobrze jednak rozprowadza się na włosach nie obciążając ich. Od razu po użyciu włosy są miękkie, świecące i łatwo je rozczesać. Kończę już pierwszą tubkę i od razu sięgnę po kolejną :) produkt godzień tytułu "ulubieńca".



I na koniec coś "niewłosowego":

3. POMADKA OCHRONNA NIVEA ARBUZ
Cudo! Pięknie pachnie i smakuje arbuzem. Chroni i długotrwale nawilża usta. Kupiłam ją z ciekawości i z musu, bo akurat skończyła się moja pomadka głęboko nawilżająca ( również Nivea). Oprócz właściwości ochronnych, pomadka ma również właściwości upiększające usta. Nadaje im lekkiego połysku i blasku. Delikatnie barwi usta na różowo. Jest wspaniała. Napewno kupie ją jeszcze wiele, wiele razy.




4. KREM DO STÓP FOOT WORKS AVON
Krem zamówiony z myślą o Mężu klik i jego stopach. Jakoś tak wyszło, że stoi od początku na mojej szafce nocnej i pielęgnuje moje stópki :) Jest świetny. Doskonale nawilża i wygładza pięty. Zapobiega uczuciu suchości i ściągnięcia skóry stóp ( dzięki zawartości gliceryny i silikonu). Od kiedy go stosuję moje stopy są dłużej gładkie. Rzadziej muszę używać pumeksu do pozbycia się suchego, martwego naskórka. Dodatkowo wspaniale odświeża stopy. Pachnie miętą i limonką. Polecam!



Mam nadzieję, że choć niektóre z tych produktów są Wam znane i przez Was lubiane. Ja je ubóstwiam i napewno będę ubóstwiać w przyszłości :)

Pozdrawiam :)

P.S. Jutro wieczorem wyjeżdżam z moimi uczniami nad morze. Postaram się uwiecznić pobyt na zdjęciach i pokazać Wam później co ciekawego zobaczyliśmy. Trzymajcie kciuki za pogodę :)


piątek, 30 maja 2014

OLAY VS. MIXA

Nie wiem jak u Was, ale u mnie zeszły tydzień był strasznie upalny. W żaden sposób nie można było uciec od panujące za oknem skwaru. Również moja skóra odczuła wyraźnie podwyższoną temperaturę powietrza. Ciężko było utrzymać perfekcyjny makijaż przez cały dzień. Fluid był za gęsty i tłusty i potwornie zatykał i męczył moją twarz. Przerzuciłam się z tego powodu na coś bardziej lekkiego- na kremy BB. W mojej łazience znalazł się zarówno lubiany przeze mnie krem Olay, jak również krem Mixy, który chciałam bardzo wypróbować.



Oto jak w mojej opinii wypadł każdy z nich:

1. OLAY ESSENTIALS krem nawilżający z podkładem MaxFactor




Krem, który wielbię już od prawie dwóch lat. Pierwsze opakowanie kupiłam z ciekawości, kolejne z miłości. Na moje nieszczęście zauważyłam, że ciężko go ostatnio kupić stacjonarnie. Moje opakowanie kupiłam na Allegro.

CENA: ok 24 zł za 50 ml.

UŻYWANY ODCIEŃ: dla średniej cery



KONSYSTENCJA: typowa dla kremów BB. Niezbyt rzadka, niezbyt zbita. Bardzo łatwo rozprowadza się na skórze.

DZIAŁANIE: Krem, jak obiecuje producent, świetnie nawilża i maskuje niedoskonałości. Długo utrzymuje się na skórze i nie powoduje zbytniego świecenia cery ( o tyle o ile to możliwe przy upałach). Nie zatyka porów. Szybko stapia się z naturalnym odcieniem cery. Dodatkowym plusem jest to, że zawiera SPF 15, dzięki czemu chociaż w pewnym stopniu chroni przed szkodliwy wpływem promieni słonecznych.

ZAPACH: delikatny, przyjemny, nie nachalny ani drażniący.

SKŁADNIKI ODŻYWCZE:  witamina E, witamina B3, pro-witamina B5, hydroperełki, filtr SPF 15 UVA/UVB

OPAKOWANIE: plastikowe opakowanie z pompką- ułatwia dozowanie produktu.



OGÓLNA OCENA : 5/5


2. MIXA krem BB łagodzący przeciwko zaczerwienieniom



Jak już pisałam kupiłam go z ciekawości. Jest łatwo dostępny np. w Rossmannie. 

CENA: ok. 25 zł za 50 ml.

UŻYWANY ODCIEŃ: naturalny jasny odcień



KONSYSTENCJA: trochę rzadsza niż w kremie Olay. Lekka i przyjemna. Rozprowadza się bardzo łatwo. 

DZIAŁANIE: krem maskuje zaczerwienienia i niedoskonałości. Świetnie kryguje wszelkie problemy skórne. Niestety nie zauważyłam nawilżenia skóry. Przed nałożeniem musiałam stosować dodatkowo krem nawilżający. Moja skóra po jakimś czasie strasznie się świeci i potrzebuje poprawek. Nie zawiera filtra przeciwsłonecznego, więc konieczne jest dodatkowe zabezpieczenie skóry przed promieniami słonecznymi. Może zostawię go sobie na chłodniejsze miesiące... Plusem jest brak parabenów i silikonów w jego składzie.

ZAPACH: nic ciekawego... nie drażni, ale też nie jest zbytnio przyjemny. 

SKŁADNIKI ODŻYWCZE: kwiat arniki, cold cream, witamina B3

OPAKOWANIE: plastikowa tubka, dozowanie łatwe, ale czasem zdarza się wycisnąć zbyt dużą ilość produktu



OGÓLNA OCENA: 3,5 /5

Jak widać moim ulubieńcem jest i będzie krem BB firmy Olay. Napewno niejednokrotnie zagości na mojej twarzy w lecie.

Jakie są Wasze doświadczenia z kremami BB? Które konkretnie polecacie?

Pozdrawiam :*