Dzisiaj przedstawiam Wam produkt, który zaciekawił mnie gdy tylko zobaczyłam go w gazetce promocyjnej jednej z drogerii. Niestety nie tylko ja byłam go ciekawa- produkt rozszedł się jak świeże bułeczki i musiałam czekać na kolejną dostawę. W końcu, po kilku a może kilkunastu tygodniach oczekiwania nareszcie go zdobyłam.
Zakochałam się w nim od pierwszego użycia. Krem jest delikatny, pachnący kwiatowo (zapach jest z nami przez długi czas) i bardzo, bardzo nawilżający. Wystarczy jedna, dwie aplikacje, aby w pełni nawilżyć dłonie. Nawilżenie utrzymuje się bardzo długo dzięki zawartości alantoiny, mocznika ( super), masła shea, oleju migdałowego i makadamia, ekstraktu z perły i protein jedwabiu. Duuuuużo dobrego :) Dzięki oryginalnemu sposobowi aplikacji i długotrwałemu nawilżeniu krem jest również wydajny.
Jak widać na powyższym zdjęciu krem Paloma ma bardzo delikatną, prawie płynną konsystencję. Dzięki temu szybko i bardzo dobrze się wchłania. Nie jest tłusty i nie zostawia też takiej warstwy na dłoniach.
Wygodny aplikator powoduje, że używamy tylko taką ilość kremu jakiej potrzebujemy. Nic się nie wylewa, nie otwiera wtedy gdy nie trzeba ( np. w torebce, co zdażyło mi się już parę razy). Cena to ok 10 zł za 100 ml. Jedyny minus- bardzo ciężko go dostać. Od czasu zakupu nie widziałam go w żadnym sklepie.
Miałyście styczność z tym kremem? A może polecacie inny, równie godny uwagi?
Pozdrawiam :*
















