piątek, 30 maja 2014

OLAY VS. MIXA

Nie wiem jak u Was, ale u mnie zeszły tydzień był strasznie upalny. W żaden sposób nie można było uciec od panujące za oknem skwaru. Również moja skóra odczuła wyraźnie podwyższoną temperaturę powietrza. Ciężko było utrzymać perfekcyjny makijaż przez cały dzień. Fluid był za gęsty i tłusty i potwornie zatykał i męczył moją twarz. Przerzuciłam się z tego powodu na coś bardziej lekkiego- na kremy BB. W mojej łazience znalazł się zarówno lubiany przeze mnie krem Olay, jak również krem Mixy, który chciałam bardzo wypróbować.



Oto jak w mojej opinii wypadł każdy z nich:

1. OLAY ESSENTIALS krem nawilżający z podkładem MaxFactor




Krem, który wielbię już od prawie dwóch lat. Pierwsze opakowanie kupiłam z ciekawości, kolejne z miłości. Na moje nieszczęście zauważyłam, że ciężko go ostatnio kupić stacjonarnie. Moje opakowanie kupiłam na Allegro.

CENA: ok 24 zł za 50 ml.

UŻYWANY ODCIEŃ: dla średniej cery



KONSYSTENCJA: typowa dla kremów BB. Niezbyt rzadka, niezbyt zbita. Bardzo łatwo rozprowadza się na skórze.

DZIAŁANIE: Krem, jak obiecuje producent, świetnie nawilża i maskuje niedoskonałości. Długo utrzymuje się na skórze i nie powoduje zbytniego świecenia cery ( o tyle o ile to możliwe przy upałach). Nie zatyka porów. Szybko stapia się z naturalnym odcieniem cery. Dodatkowym plusem jest to, że zawiera SPF 15, dzięki czemu chociaż w pewnym stopniu chroni przed szkodliwy wpływem promieni słonecznych.

ZAPACH: delikatny, przyjemny, nie nachalny ani drażniący.

SKŁADNIKI ODŻYWCZE:  witamina E, witamina B3, pro-witamina B5, hydroperełki, filtr SPF 15 UVA/UVB

OPAKOWANIE: plastikowe opakowanie z pompką- ułatwia dozowanie produktu.



OGÓLNA OCENA : 5/5


2. MIXA krem BB łagodzący przeciwko zaczerwienieniom



Jak już pisałam kupiłam go z ciekawości. Jest łatwo dostępny np. w Rossmannie. 

CENA: ok. 25 zł za 50 ml.

UŻYWANY ODCIEŃ: naturalny jasny odcień



KONSYSTENCJA: trochę rzadsza niż w kremie Olay. Lekka i przyjemna. Rozprowadza się bardzo łatwo. 

DZIAŁANIE: krem maskuje zaczerwienienia i niedoskonałości. Świetnie kryguje wszelkie problemy skórne. Niestety nie zauważyłam nawilżenia skóry. Przed nałożeniem musiałam stosować dodatkowo krem nawilżający. Moja skóra po jakimś czasie strasznie się świeci i potrzebuje poprawek. Nie zawiera filtra przeciwsłonecznego, więc konieczne jest dodatkowe zabezpieczenie skóry przed promieniami słonecznymi. Może zostawię go sobie na chłodniejsze miesiące... Plusem jest brak parabenów i silikonów w jego składzie.

ZAPACH: nic ciekawego... nie drażni, ale też nie jest zbytnio przyjemny. 

SKŁADNIKI ODŻYWCZE: kwiat arniki, cold cream, witamina B3

OPAKOWANIE: plastikowa tubka, dozowanie łatwe, ale czasem zdarza się wycisnąć zbyt dużą ilość produktu



OGÓLNA OCENA: 3,5 /5

Jak widać moim ulubieńcem jest i będzie krem BB firmy Olay. Napewno niejednokrotnie zagości na mojej twarzy w lecie.

Jakie są Wasze doświadczenia z kremami BB? Które konkretnie polecacie?

Pozdrawiam :*




środa, 14 maja 2014

Było, minęło....... DENKO # 2 !!!

Udało się :) wyrobiłam w sobie nawyk odkładania pustych opakowań w celu ich zdenkowania :) nie wyrzuciłam nic od ostatniego postu o zużytych kosmetykach ( tutaj ). Tym razem pustych opakowań jest więcej, więc opiszę każdy krótko.

Oto moje DENKA :

1. Krem typu BB z firmy OLAY. 
Jeden z moich ulubieńców. Jest wspaniały. Świetnie nawilża i wyrównuje koloryt cery. Nie powoduje efektu świecenia. Już zaczęłam kolejne opakowanie :)



2. Płyn do higieny intymnej firmy AVON Simply Delicate Cool.
Płyn o zapachu rumianku i właściwościach odświeżających. Dobrze odświeża i nawilża okolice intymne. Jedyny minus- baaardzo wodnista konsystencja. Nie mogłam nałożyć na dłoń bez rozlania połowy wokoło. Niewydajny. Czy kupi ponownie- raczej nie.

3. Cukrowy peeling do ciała FARMONA Tutti Frutti.
Peeling o zapachu brzoskwini i mango. Nie zachwycił mnie. Zapach mdły, nie utrzymuje się zbyt długo na ciele. Dobrze "zdziera" martwy naskórek, ale niestety nie zauważyłam nawilżenia po jego użyciu. Chwilowo od niego odpoczywam.



4.Żel pod prysznic WELLNESS AND BEAUTY (Rossmann)
Kremowy żel pod prysznic kakao i jojoba. Piękny, delikatny zapach, który utrzymuje się na skórze przez jakiś czas. Świetnie nawilża i odświeża skórę. Trochę zbyt rzadki, ale mimo wszystko przyjemny w użyciu. Jeżeli znowu trafię na promocję, napewno zaopatrzę się także w inne warianty.

5. Żel pod prysznic FA NUTRISKIN.
Kremowy żel pod prysznic o zapachu owoców acai. Świeży, delikatny zapach. Skóra po jego użyciu jest nawilżona i gładka. Gęstszy niż żel z Rossmanna i dzięki temu bardziej wydajny. Jestem nim zachwycona :)

6. Płyn do kąpieli AVON Violet.
Płyn o zapachu fiołków. Pisałam już kiedyś, że bardzo lubię płyny do kąpieli Avon z tej właśnie serii. Ta wersja również przypadła mi do gustu. Niewielka ilość płynu dodana do kąpieli powoduje wytworzenie się dużej ilości piany ( niestety nietrwałej piany). Pięknie pachnie. W mojej łazience już czeka kolejny zapach do wypróbowania :)



7. Szampon AVON Advance Techniques Volume
Zużyłam już wieeele opakowań tego szamponu i jestem w nim zakochana. Genialnie oczyszcza moje przetłuszczające się włosy i nadaje im delikatną objętość. Ma wspaniały, delikatny zapach, który utrzymuje się na włosach przez cały dzień. Wystarczy mała ilość, aby umyć całą głowę. Bardzo wydajny. Polecam!

8. Odżywka w sprayu JOHN FRIEDA Sheer Blonde
Moje zdanie na jej temat: nareszcie dobrnęłam do końca opakowania! Jeśli chcecie dokładniej poczytać co o niej myślę, zapraszam tutaj. Nie skuszę się na kolejną buteleczkę. 

9. Lakier do włosów firmy SCHWARZKOPF Taft Ultra Hairspray.
Lakier ma jak dla mnie same plusy. Jego zapach jest delikatny i nienachalny. Utrwala fryzurę, bez sklejania włosów w "hełm". Łatwo go wyczesać. Napewno kupię ponownie :)



10. Antyperspirant w sztyfcie REXONA Shower Clean Fresh
Mój faworyt wśród antyperspirantów. Wypróbowałam już wiele różnych firm i rodzajów, jednak ten jest najlepszy. Użyty rano zapewnia mi świeżość przez cały dzień. Hamuje pocenie i tworzenie się nieprzyjemnego zapachu. Nie zostawia białych plam na ubraniach.  Plus również na delikatny, świeży zapach.  



To tyle.... Opisane opakowania wyrzucam i zaczynam gromadzić kolejne :)

Miałyście któreś z tych produktów? Co o nich myślicie?

POZDRAWIAM :*


środa, 7 maja 2014

ULUBIEŃCY KWIETNIA 2014

No i znowu spóźniłam się z ulubieńcami.... tym razem powodem tego jest długi weekend, który tak samo szybko jak się zaczął,tak szybko się też skończył. Teraz nic tylko czekać na kolejne wolne dni :)
Produktów, które polubiłam w kwietniu, nie jest dużo ( zaledwie trzy ). Ciągle jeszcze zachwycam się zeszłomiesięcznymi ulubieńcami :) mimo to jest kilka kosmetyków, które wywarły na mnie pozytywne wrażenie i które chcę Wam przedstawić:



Z kosmetyków kolorowych moje serce podbiła nowa paletka cieni ze Sleeka GARDEN OF EDEN. Jest piękna! Długo nosiłam się z planem jej kupna, aż w końcu musiałam ją zamówić. Nie żałuję kompletnie. Tak jak we wszystkich paletach Sleeka cienie zamknięte są w czarnym, solidnym opakowaniu z lusterkiem. Jedyny minus- opakowanie bardzo łatwo się brudzi. No ale przecież nie ono jest naszym bohaterem tylko znajdujące się w środku cienie. Są to pięknie, perłowe i matowe odcienie zieleni, brązu, fioletu. Wspaniałe. Cienie nie kruszą się, nie osypują przy nakładaniu i długo wytrzymują na powiece ( po uprzednim nałożeniu bazy pod cienie). Można nimi wyczarować zarówno makijaże dzienne, jak i wieczorowe.  Po raz kolejny przekonałam się, że kosmetyki Sleeka to kosmetyki bardzo dobrej jakości. Moimi faworytami są głównie cienie- mam w swojej kolekcji 5 paletek i już planuję kolejne. Cena: 37, 49 pln ( moją paletkę zakupiłam w drogerii internetowej cocolita. pl).





Kolejnym ulubieńcem, tym razem z zakresu pielęgnacji, jest mleczko do ciała BEBE YOUNG CARE.  Jest to niemiecki odpowiednik naszego Johnson&Johnson. Kupiłam go podczas wizyty w Niemczech w drogerii DM za ok 2 Euro ( 400 ml). Mleczko jest świetne. Nie za gęste, nie za rzadkie- takie w sam raz :) bardzo szybko się wchłania, nie pozostawia na skórze tłustej warstwy i niesamowicie pachnie. Uwielbiam je głównie za zapach- piękny, kwiatowy, delikatny. Zarówno zapach, jak i nawilżenie utrzymują się na skórze bardzo długo ( może nie jak obiecuje producent 24 godziny, ale mimo to skóra długo jest gładka i pachnąca). Mój faworyt pośród mleczek i balsamów do ciała.



Jednym z kwietniowych faworytów jest uwielbiany przez wielu płyn micelarny BEBEAUTY z Biedronki. Kupiłam go z ciekawości i bardzo polubiłam. Płyn jest bardzo wydajny. Dobrze zmywa makijaż ( ja stosuję go głównie do demakijażu oczu). Nie podrażnia, nie wywołuje szczypania. Bardzo dobrze odświeża. Dużym plusem jest dla mnie również to, że w odróżnieniu od wielu płynów do demakijażu które stosowałam nie pozostawia na powiekach tłustej warstwy. Strasznie tego nie lubię :( ale największym plusem jest jego cena- 4,99 za 200 ml. Mój kupiłam na promocji- za 400 ml zapłaciłam 7,99. Napewno zostanie ze mną na dłużej :)



To wszystkie kosmetyki, które polubiłam w kwietniu. Nie jest ich zbyt wiele, ale zawsze coś ;) 
Mam nadzieję, że i dla Was dzięki moim opiniom staną się ulubieńcami nie tylko miesiąca, ale może nawet roku :)
Pozdrawiam :*