Wiem, wiem... już kwiecień. Mimo to chcę Wam pokazać, jakie kosmetyki w miesiącu marcu okazały się moim "strzałem w dziesiątkę". Produktów tych używałam przez cały miesiąc. Wszystkie trafiły w mój gust i będę ich używać w kolejnych miesiącach również.
Oto one:
Zacznijmy od kosmetyków kolorowych. Moim ulubieńcem okazał się tutaj niepozorny początkowo tusz marki Eveline "Mascara False Definition 3D. EXTENSION VOLUME"
( recenzja tutaj) .Tak go polubiłam, że chwilowo porzuciłam dla niego mojego ulubieńca z Avonu.
Innym kosmetykiem kolorowym, który bardzo polubiłam jest krem firmy Olay ESSENTIALS z dodatkiem podkładu Max Factor. Produkt o tak lekkiej konsystencji, że mogłam go mieć na twarzy cały dzień bez obaw o to, że w pewnym momencie mi z niej "zjedzie".Łatwo się go nakłada i rozsmarowuje. Posiada faktor SPF 15 co czyni go idealnym na lato. Bardzo nawilżający i delikatnie maskujący niedoskonałości. Dla mnie w sam raz ( moja skóra nie wymaga intensywnego maskowania). Niestety nie spotkałam go w ostatnim czasie w Rossmannie, gdzie kupiłam pierwsze opakowanie. Z pomocą jak zawsze nadeszło Allegro. Teraz bez obaw mogę go używać codziennie. Mój krem jest dla średniej cery- dla jasnej był mi odrobinę zbyt jasny.
( recenzja tutaj) .Tak go polubiłam, że chwilowo porzuciłam dla niego mojego ulubieńca z Avonu.
Innym kosmetykiem kolorowym, który bardzo polubiłam jest krem firmy Olay ESSENTIALS z dodatkiem podkładu Max Factor. Produkt o tak lekkiej konsystencji, że mogłam go mieć na twarzy cały dzień bez obaw o to, że w pewnym momencie mi z niej "zjedzie".Łatwo się go nakłada i rozsmarowuje. Posiada faktor SPF 15 co czyni go idealnym na lato. Bardzo nawilżający i delikatnie maskujący niedoskonałości. Dla mnie w sam raz ( moja skóra nie wymaga intensywnego maskowania). Niestety nie spotkałam go w ostatnim czasie w Rossmannie, gdzie kupiłam pierwsze opakowanie. Z pomocą jak zawsze nadeszło Allegro. Teraz bez obaw mogę go używać codziennie. Mój krem jest dla średniej cery- dla jasnej był mi odrobinę zbyt jasny.
Kolejny ulubieniec ( tym razem pośród kosmetyków do włosów) to MASECZKA DROŻDŻOWA BABUSZKI AGAFII. Jest to maseczka, która ma stymulować wzrost włosa. Jak narazie stosuję ją niecały miesiąc 2 razy w tygodniu, więc jakiegoś rekordowego wzrostu nie zauważyłam. Moje włosy są natomiast gładkie, nawilżone i łatwo się rozczesują. Maseczka ma lekko lejącą konsystencję, co nie stanowi problemu podczas jej nakładania. Dobrze pokrywa włosy i ładnie pachnie ( ja czuję w niej ciasteczka). Jedyny minus- opakowanie w formie słoiczka. Ciężko wylać odpowiednią ilość na dłoń :( ale mimo to polubiłam ją bardzo i dalej będę po nią sięgać.
Jeśli mowa o włosach to nie mogę zapomnieć o SUCHYM SZAMPONIE ISANA. Zakupiłam go jeszcze przed Bożym Narodzeniem, bo był w Rossmannie na promocji. Stał sobie tak od tego czasu grzecznie na półce i czekał na swoją kolejkę. No i w ostatnią niedzielę marca nadeszła jego chwila. Z powodu zmiany czasu zaspałam rano i nie miałam czasu umyć włosów. Suchy szampon przyszedł mi na ratunek. Odświeżył moje włosy, dzięki czemu wytrzymały w jako takim stanie do wieczora. Niestety nie odpowiada mi jego zapach- kojarzy mi się z tanim lakierem do włosów. Jest intensywny i duszący. Mimo to uwielbiam go za uratowanie świeżości moich włosów.
Moje serce podbiło w tym miesiącu również MASŁO DO CIAŁA Z KWIATEM MORINGA marki THE BODY SHOP. Bardzo intensywnie pachnące masło, które idealnie nawilża moją suchą skórę. Wyjątkowo wydajne ( opakowanie 50 ml używam od dwóch tygodni i ciągle jeszcze "coś tam jest"). Godne polecenia.
Innym kosmetykiem do pielęgnacji ciała jest ŻEL POD PRYSZNIC YVES ROCHER O ZAPACHU GREJPFRUTA. Bomba energetyczna. Mocno pachnący żel, który wyjątkowo pobudza zmysł węchu. Pachnie prawdziwym świeżym grejpfrutem! Nawet niewielka ilość powoduje, że czujemy się jakby ktoś z pobliżu jadł ten owoc. Dobrze się pieni i nawilża skórę. Napewno nie ostatnie opakowanie w mojej łazience.
W marcu używałam również wielu innych kosmetyków, ale tych kilka wyjątkowo polubiłam i postanowiłam podzielić się z Wami moją opinią na ich temat.
Czy mieliście styczność z którymś z nich? Chętnie poznam Wasze zdanie :)
Jeśli mowa o włosach to nie mogę zapomnieć o SUCHYM SZAMPONIE ISANA. Zakupiłam go jeszcze przed Bożym Narodzeniem, bo był w Rossmannie na promocji. Stał sobie tak od tego czasu grzecznie na półce i czekał na swoją kolejkę. No i w ostatnią niedzielę marca nadeszła jego chwila. Z powodu zmiany czasu zaspałam rano i nie miałam czasu umyć włosów. Suchy szampon przyszedł mi na ratunek. Odświeżył moje włosy, dzięki czemu wytrzymały w jako takim stanie do wieczora. Niestety nie odpowiada mi jego zapach- kojarzy mi się z tanim lakierem do włosów. Jest intensywny i duszący. Mimo to uwielbiam go za uratowanie świeżości moich włosów.
Moje serce podbiło w tym miesiącu również MASŁO DO CIAŁA Z KWIATEM MORINGA marki THE BODY SHOP. Bardzo intensywnie pachnące masło, które idealnie nawilża moją suchą skórę. Wyjątkowo wydajne ( opakowanie 50 ml używam od dwóch tygodni i ciągle jeszcze "coś tam jest"). Godne polecenia.
Innym kosmetykiem do pielęgnacji ciała jest ŻEL POD PRYSZNIC YVES ROCHER O ZAPACHU GREJPFRUTA. Bomba energetyczna. Mocno pachnący żel, który wyjątkowo pobudza zmysł węchu. Pachnie prawdziwym świeżym grejpfrutem! Nawet niewielka ilość powoduje, że czujemy się jakby ktoś z pobliżu jadł ten owoc. Dobrze się pieni i nawilża skórę. Napewno nie ostatnie opakowanie w mojej łazience.
W marcu używałam również wielu innych kosmetyków, ale tych kilka wyjątkowo polubiłam i postanowiłam podzielić się z Wami moją opinią na ich temat.
Czy mieliście styczność z którymś z nich? Chętnie poznam Wasze zdanie :)



Miałam suchy szampon i ten żel. Oba produkty też się u mnie się sprawdziły :))
OdpowiedzUsuń